NiSzA
Licznik
niedziela, 6 września 2026
sobota, 5 września 2026
Hongo-Pongo
W królestwie Hongo-Pongo, w krainie Zakwitanii, rośnie ore-guano, ziele ekstatycznych uniesień, o którym nawet śpiewają pieśni w stylu szaba-daba-da. Niewymowna szczerość po zakosztowaniu naparu z owego specyfiku powoduje, że każdy pragnie podzielić się ze swymi pobratymcami uczuciem do nich, a od tego pragnienia piersi kołyszą się niczym łany zbóż w letnie, słoneczne popołudnie. Wszyscy uprawiają ore-guano na co dzień i co noc, bo to podstawowa wartość społeczna, występująca wszakże także dziko w tzw. ostępach i zabobonach, ale też w kultywowanych powszechnie modlitewnikach. Dlatego ludność kraju zasadniczo pleni się właśnie w celu kultywowania i śpiewania. Kultywowanie śpiewem ma ponoć wartość samą w sobie i przyczynia się znacznie do zmniejszania deficytu narodowego brutto. Propagatorzy kultywowania nazywani są często Wielkimi Kultywatorami i składa się im daniny pod pretekstem stałej Plancka. Jakkolwiek prawnie nie ma do tego żadnych podstaw, to przekazywana jest realnie pewna stała, niebagatelna energia finansowa. Poza tym wszystkie fizyczne, a nawet chemiczne związki muszą być zatwierdzone przez Wielkich Kultywatorów. I dopiero zachodzą. Bez zatwierdzenia też, co prawda, zachodzą, ale tylko pozornie. Tak jak słońce. Niby zachodzi, ale przecież dalej gdzieś świeci, tylko nie widać. Paradoksalnie sprawy i rzeczy, których nie widać, są często ważniejsze od tych widocznych. Widocznie tak już musi być. Od momentu, kiedy pewne sprawy i pewne rzeczy zaczęto naprawdę widzieć. Nie tylko dostrzegać, że są twarde, czy tępe – jak dowody, albo umysł… Po prostu nauczono się przypisywać im szczególne znaczenie. Nawet twarde dowody wcale nie muszą dowodzić, tępy zaś umysł może jeszcze kiedyś da się zastrugać. Przecież wiadomo, że tak naprawdę dowodzi dowódca, a dla umysłu wystarczy napar z ore-guano...
wtorek, 27 stycznia 2026
Nie wszystko...
Na krańcach zwyczajnie głupiej historii i ogłupiałego nią mikroświata układu pokarmowego, gdzie gwiazdy nie świecą nawet po zapłaceniu rachunku za światło, a niebo, choć otacza ze wszystkich stron, nie daje szczęścia, tylko wydziela śluz, żyją gastro-karły. Oczywiście – może lepiej należałoby powiedzieć – istoty szamańskie, niskorosłe, ale to brzmi nazbyt poprawnie i w bardzo, jak na nie, nadęty sposób. Ich czaszki wypełnia pusty śmiech, pływający w urojeniach, natomiast ich oczka uszkodziły się fabrycznie, a naprawa była niemożliwa, bo po ciemku bardzo trudno było je zlokalizować. Przez co nie widzą wyraźnie dla nikogo przyszłości. Również same mogą istnieć tylko TAM i WTEDY, w swoim zwyrodniale mściwym i perwersyjnym na umyśle mikrostanie. Na krańcach mikroświata układu pokarmowego.
Mimo swych mikroskopijnych gabarytów, mają ogromne moce przerobowe. Przekształcają wszystko, co dostanie się w miejsce ich akcji, w brunatne barachło. W dodatku ich złośliwa zabawa polega też na tym, by zniekształcać obraz, który ludzie starają się uchwycić w swoich gastroskopach. I robią to w niezwykle zwodniczy sposób, wykorzystując specjalne krzywe lusterka na paletkach od ping-ponga, które odbijają promienie światła gastroskopów w zupełnie przewrotnych kierunkach. Pojedynczy promień może dotrzeć do całkiem innego miejsca niż to, do którego zmierzał. Pod warunkiem, że będzie po drodze miał przesiadkę i zdąży złapać odpowiedni skurcz. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że ich gastroskopy to tylko zabawki w kuglarskich łapkach gastro-karłów, które traktują wszystko jak ponure harce, a ludzi jak grand-kanalie, mimo że przecież dzięki nim tak naprawdę egzystują. Ale to im zupełnie nie przeszkadza w dobrej (w ich mniemaniu) zabawie.
poniedziałek, 29 grudnia 2025
niedziela, 28 grudnia 2025
Tytuł jest na końcu
Jest nas wielu – przynajmniej według dokumentacji, która i tak nigdy nie zgadza się ze stanem faktycznym. Nie szkodzi – my też nie zgadzamy się ze wszystkim, często z naszym stanem faktycznym. Przychodzimy znikąd i znikamy gdzieś we wspomnieniach. Niektórych z nas jeszcze nie ma, ale wielu już odeszło niepostrzeżenie. Wielu z nas nie będzie nigdy.









.png)

.png)










